mialam wczoraj nawet ekscytujacy dzien. siedzialam az do 16,30 w pracy. nie zeby to byl rekord - raz sie zdazylo do 20. ale mniejsza z tym. wyjezdzam z tata z bazy az tu nagle wpadl mu do glowy pomysl "a moze pojedziemy do starogardu?? wezmiemy mamie ta kuchenke i moze skaner sie znajdzie" nie powiem, zeby bylo mi to na reke, ale jak juz chce jechac to niech jedzie. i takim cudem dorobilam sie wczoraj skanera i drukarki lexmark. ciesz sie glupia ciesz. do skanera byl tylko kabel zasilajacy i jakas dyskietka, wiec pojechalam do moich ulubionych informatykow :D (dlaczego ulubionych??? hmmmm - to calkiem fajna historia), ale tym razem nie ubralam spodniczki:D
wiec jak zobaczyli drukarke to stwierdzili, ze dysze pewnie zaschly - a te kosztuja z 350 zlotych, o zasilaczu do kupienia nie wspomne. za skaner chcieli sie wziac, ale okazalo sie, ze ma jakis kabel "skaza" (czy jakos tak), ktorego w polsce malo jest a przerobic nie mogli. wiec ciesz sie glupia ciesz. ale z tyl lexmarkiem byla jeszcze drukarka canon i sobie podmienie, a na skaner tak nie napalailam, ze chyba sobie kupie. najpierw popatrze za jakims uzywanym, a jak nie bedzie to kupie nowy. z rowera zrezygnowalam bo jak patrze na pogode to mnie szlak trafia. Boze co za pogoda w polowie czerwca. normalnie placz w oczach.
mam znowu jakies dziwne preczucie. i nawet konkretnie sprecyzowane. otoz we wtorek mam ostatni egzamin i jade do gdanska golfem, a on jakos dziwnie dlugo mi sie nie zepsul. podejrzanie dlugo.
zapomnialabym o aferze rodzinnej. ale beka na maxa.
jakos w lutum pekla mi dwa razy w tygodniu rura wydechowa w golfie i pojechalam z tym do mechanika, taki stary znajomy. nie zeby go moi rodzice lubili. ale najwazniejsze, ze sie szybko uwinal i pospawal. ten facet ma warsztat samochodowy i od dawnych czasow sprowadza auta z niemiec, a ze jest w miare fachura to sprowadza zlomy i je szykuje. i taki tez wtedy stal. chyba osmiokolorowy. z 3 stron stukniety. po "dupie" doszlam do wniosku, ze ze byl ciemno zielony - VW passat:)
wiec w niedziele moi rodzice byli na imprezie u dziadkow (mnie nie bylo - komisja na wyborach) i po przyjezdzie mama mowi, ze dziadek sprzedal mercedesa i kupil passata- ekstra samochod, nie uderzony, pierwszy lakier, picus glancus. wlasnie od tego mechanika, u ktorego ja bylam w lutym. ja sobie jem spokojnie oplacek od babci i mysle " kurde ja cos takiego widzialam u Demskiego". dumam i dumam i sie pytam mamy
- a jaki to jest kolor??
- taki zgnito zielony - mama
i juz bylismy w domu - ten sam. wiecie co, kupic samochod od handlarza to .......... to lepiej jezdzic autobusem.
przedwczoraj pojechalam do babci i mowie jak stoi sytuacja. babcia nie wierzy," nie mozliwe, w koncu tylko osob go ogladalo, sami fachowcy"
-lepeij trzeba bylo mnie zabrac do kupna niz wujka - ja mowie
i tak sie skonczyo, ze dalam sobie spokoj, bo w koncu chcieli sobie tym samochodem troszke pojezdzic- w koncu to nie moj. ale co sie okazalo? kupuje tego passata jeden moj wujek. czyli?? gdzies musialam miec racje, ale dowiedziec sie prawdy??? wielcy, specjalisci!!!!!! mnie do kupowania samochodow
ale z innej beczki - ja to mam szczescie co? akurat byc w tym momencie w tym warsztacie? i to bylam tam chyba po raz pierwszy.
co do testu nizej to tez spora historyjka. przeczytalam go przedwczoraj w newseeku i tak, ze pasuje do analiz moejgo charakterku to go wkleilam. co zrobic, ze jest taki dlugi?? ale to nie koniec. zabralam sie do przepisywania o 20.30 wczoraj - skonczylam po godzinie, wlaczam net, chce go wkleic i komp sie zawiesil. dostalam bialych myszy- godzina pisania i sie cholerstwo zawiesilo i skasowalo. wiec pisze one more time :[
i po glebokiej analizie posiadam cechy wszystkich 3 przedzialow, a co najciekawsze najwiecej moich cech znajduje sie w pierwszym i trzecim. chyba calkiem normalna nie jestem?
koncze, bo znow sie rozpisalam.

